Czy jedzenie mięsa jest niezdrowe a wegetarianizm to jedyna poprawna droga żywienia?

2019-10-25
Czy jedzenie mięsa jest niezdrowe a wegetarianizm to jedyna poprawna droga żywienia?

Druga strona medalu

Mody żywieniowe - od tego warto zacząć artykuł, który ma odpowiedzieć na postawione pytanie. Poprzednią, wielką modą, która jeszcze nie wygasła i prędko się to nie wydarzy, gdyż nikt w tym nie ma biznesu, jest - bezglutenowe jedzenie. Całe rzesze ludzi spożywają je, mimo braku wskazań zdrowotnych tj. celiakii, nietolerancji glutenu. Żywność bezglutenowa pozbawiona jest także, innych substancji, które znajdziemy w pełnoziarnistym pokarmie. Częstokroć na etykiecie, przykładowo bezglutenowego chleba, możemy znaleźć dodatki wypełniaczy, konserwantów czy cukrów, które mają za zadanie „wypełnić lukę” i zapewnić dobry smak. Ciężko to nazwać zdrową żywnością. Mimo to ulegamy modzie i ograniczamy kolejne produkty na fali popularności sięgając po towary „gluten free” myśląc, że jest to wybór zdrowy. Przypominamy, że na przełomie ostatnich lat, uważane za niezdrowe były również ziemniaki, jajka i szereg innych produktów. Promowany obecnie wegetarianizm, posiada wiele zalet, lecz posiada także wady, drugą stronę medalu z której warto zdawać sobie sprawę.

Zawsze należy czytać etykiety i to jest właśnie największa zaleta diety wegetariańskiej. Mianowicie, jest to przedsionek „dieta”. Konsument chcący wyeliminować produkty pochodzenia zwierzęcego, zaczyna zwracać uwagę na etykiety, zatem również na to co spożywa – w ślad za tym idzie polepszenie całościowego żywienia, ograniczenie cukrów, lepsze samopoczucie, świadomość żywieniowa. Słysząc, że taka czy inna dieta wykluczeniowa, polepszyła czyjeś zdrowie i samopoczucie, należy zapytać: a jak żywiłeś się wcześniej? Miałeś jakąkolwiek dietę czy jadłeś co popadnie? To właśnie zmiana nawyków żywieniowych na poprawne, wyrzucenie substancji antyodżywczych ma ten zbawienny wpływ. Nie ma sensu porównywać amatorów fastfoodów z nadwagą, do jakiejkolwiek osoby świadomie się żywiącej, gdyż z założenia, takie porównanie będzie stronnicze. Pozostaje nam jeszcze kwestia drugiego członu, czyli „wegetariańska”.

Niezwykła popularność tej formy żywienia, pochodzi głównie z internetu. Nie zapominajmy, że blogerzy, youtuberzy, celebryci, instagramowicze, nie są ekspertami żywieniowymi i bardzo często nie wiedzą o czym mówią. Wybijają się na fali trendów. Ciekawym przykładem jest jedna z czołowych instagramowych wegetarianek a konkretniej, sytuacja z tego roku, która wokół niej narosła. Yovana Mendoza Ayres, 28-letnia, wpływowa w socjalmediach wegetarianka, opisująca same zalety diety tego typu i sama ją stosująca. Czytając deklaracje, jej idących w milionach, obserwujących: skutecznie przekonała sporą grupę osób do zmiany nawyków żywieniowych. Problem pojawił się w tym roku, gdy została przyłapana na spożywaniu mięsa – ryby w jednej z restauracji. Afera znalazła swoje wyjaśnienie, gdyż „gwiazda”, nagrała film z wytłumaczeniem. Nabawiła się problemów hormonalnych (brak miesiączek i inne zaburzenia), oraz problemów z jelitami z powodów niedoborów. Lekarz, zalecił jej, wzbogacenie diety, przynajmniej o rybie mięso co też uczyniła w trosce o własne zdrowie. Jakaś część fanów natychmiast ją „opuściła”, jednakże z całej afery, pozostało coś dobrego: wchodząc na jej profil w chwili pisania tego artykułu, widzimy, iż nadal działa w socjalmediach a ostatni z jej postów prezentuje sałatkę z jajkiem, zdrowym tłuszczem i promocję zrównoważonego żywienia.

Mity dietetyczne

Nie powinniśmy popadać w skrajności. „Monodiety” ograniczają mocno pule spożywanych produktów, zawsze istnieje ryzyko podczas robienia tego na własną rękę, zwłaszcza, gdy mamy organizm podatny na poszczególne braki. Prawidłowe żywienie powinno zawierać różnorodne źródła makroskładników: owoce, warzywa, mięsa, ryby, pełnoziarniste produkty etc. Dieta wegańska, może doprowadzić do niedoborów, jeśli nie zostanie odpowiednio skomponowana o czym boleśnie przekonała się, wspominana powyżej, instagramowiczka. Mity dotyczące diet wegetariańskich (demonizujące) są mocno klikalne i były poruszane już wielokrotnie, ciężej jednak o znalezienie stron rozwiewających mity diet racjonalnych, z udziałem mięsa.

Czerwone mięso jest szkodliwe – tylko w nadmiarze (co właściwie odnosi się do większości substancji), oraz nieprawidłowo przygotowane.

Mięso powoduje tycie – Właściwie przygotowane np. gotowane, chude mięso, nie przyczynia się do otyłości. Jest wręcz przeciwnie, wystarczy przeczytać rozpiski zawodników fitness, których tkanka tłuszczowa raczej nie budzi zastrzeżeń. Najczęściej to panierki i niewłaściwe oleje, powodują nadwyżki kaloryczne, jednakże tak samo, można zasmażać wege-burgery. Jesteśmy otyli, gdy spożywamy więcej niż wydatkujemy i nie zwracamy uwagi na to co jemy.

Antybiotyki, obiegowe opinie o chemii w mięsie - Częstym argumentem jest informacja, iż zwierzęta bywają sztucznie faszerowane, przykładowo karmami. Nie sposób nie wspomnieć o tym, iż taką zmodyfikowaną karmą, w większości przypadków jest soja pozyskiwana z hodowli GMO. Soja będąca później rozpisywana w dietach wegetariańskich. W kwestii antybiotyków, w Polsce jest zakaz ich podawania z wyjątkiem sytuacji, gdy mamy do czynienia z chorobą (później stosuje się okres przejściowy). W 2006 roku, antybiotyki wpisano na listę substancji zabronionych do stosowania u drobiu. Nie świadczy to oczywiście, iż taka sytuacja byłaby nie możliwa do spotkania, jednak ciężko przyznać, aby była to sytuacja rutynowa czy często spotykana. Tym bardziej, iż każda partia mięsa posiada swoje oznaczenia i dość szybko, można ustalić jej źródło. Przypomnijmy sobie jakąkolwiek z afer, zazwyczaj już następnego dnia wiadomo, do jakiego kraju poszła dana partia żywności i jest wycofywana, czyż nie?

Ciekawostką może być także argument, bliski naszemu sportowemu otoczeniu: wskazanie goryla, jako zwierzęcia roślinożernego a przy tym solidnie i muskularnie zbudowanego. Tutaj również, mamy do czynienia z drugą stroną medalu. Roślinożerne zwierzęta, maja kilka żołądków/przegród. Celuloza, jako jeden ze składników roślin, trafia z jednej komory do drugiej, trawiąc się pod wpływem różnorakich enzymów. Efektem tego jest pozyskanie z celulozy, między innymi, białka. Niestety człowiek nie ma takiej zdolności, nie jesteśmy w stanie strawić celulozy zawartej w roślinach, trudno byłoby zatem nazwać człowieka „roślinożercom” z natury. Obok nie możliwości syntetyzowania witaminy B12, badań szczątków najstarszych hominidów (izotopy węgla) które potwierdzają spożywanie mięsa już u naszych najstarszych przodków, udział fosfolipidów w rozwoju naszych mózgów na przełomie dziejów, jest to jeden z najmocniejszych dowodów tego jak ukształtowała nas natura – jesteśmy w grupie „wszystkożerni”. Mamy oczy z przodu głowy, gdyż jako istoty wszystkożerne a zatem spożywające również mięso, posiadamy podstawowe cechy ssaka drapieżcy: musimy doskonale oceniać odległość od potencjalnej zwierzyny – choć obecnie, przydaje nam się to raczej do polowania na promocje w sklepie. Równocześnie wspomniana zwierzyna posiada oczy po bokach swojej głowy, aby zwiększyć swoje pole widzenia i móc dostrzec zagrożenia. Przyroda jest zbilansowana, gdybyśmy posiadali jedynie cechy typowego drapieżnika, nie moglibyśmy czerpać tylu korzyści z roślin, posiadali długie kły, pazury, lepszy węch. Jednakże jako wszystkożercy, otrzymaliśmy wytrzymałość, zróżnicowane uzębienie, zdolność dedukcji i śledzenia po śladach, korzystamy od wielu wieków z różnorakich narzędzi a w dodatku prowadzimy uprawy. Dostosowujemy się. Można tak wymieniać i wymieniać; kąt rozwarty żuchwy, która porusza się głownie w górę i w dół, nie zaś na boki w przód i w tył aby mielić i żuć długotrwale jedzenie jak krowa lecz również posiadamy w ślinie enzymy trawiące węglowodany, których drapieżniki mięsożerne nie posiadają. Znajdujemy się gdzieś pomiędzy, patrząc w sposób czysto biologiczny. Człowiek z natury nie jest drapieżnikiem żywiącym się jedynie mięsem, nie jest również istotą żywiącą się jedynie roślinami - nie zmieni tego nic, co napisze jedna albo druga strona.

Potencjalne braki i problemy w diecie wege

Witamina B12 – jej źródłem są produkty mięsne. Niedobór może prowadzić do anemii, chronicznego zmęczenia i szeregu innych problemów.

Żelazo – Mięso jest najlepszym źródłem żelaza hemowego (odpowiedni stopień utlenienia, dla naszego organizmu), dlatego analogicznie, pozbawiając się mięsa, narażamy się na potencjalny niedobór a co za tym idzie, szereg schorzeń. Konstruując dietę wegańską należy wykazać się wiedzą, wystarczającą, aby zapewnić odpowiednią podaż żelaza niehemowego. Znane są również pomysły łączenia go z produktami bogatymi w witaminę c, mającą wpływać pozytywnie na jego stopień utlenianiania. Będąc uzależnionym od kawy, która wpływa negatywnie na żelazo, trzeba także to wziąć pod uwagę.

Witamina D – wiele osób cierpi na jej niedobór z powodu niewielkiego nasłonecznienie w Polsce. Świetnym źródłem są tłuste ryby, dlatego szczególnie zagrożeni są weganie wykluczający z diety produkty tego typu.

Aminokwasy – Mięsa dostarczają bogate palety aminokwasów ezogennych. Będąc na diecie wegańskiej, warto zwrócić uwagę również na ten element, czyli wyliczyć dietę uwzględniając pełen aminogram: sięgnąć po różnorodne produkty; orzechy; rośliny strączkowe etc.

Soja - jak wspomnieliśmy w punkcie dotyczącym mięsa, jest to często spotykana pasza dla zwierząt, również pochodząca z upraw modyfikowanych genetycznie (GMO). Kreowana na roślinę mogącą zastąpić produkty mięsne z uwagi na swój aminogram, nie jest wolna od wad. Podobnie do innych roślin strączkowych posiada toksyny, jednakże w tym przypadku, są one w wysokim stężeniu. Fitoestrogeny, izoflawony sojowe, mają negatywny hormonalny wpływ na nasz organizm. Soja nie jest polecana w żywieniu niemowląt - w przeliczeniu na masę ciała, ilość dostarczanych fitoestrogenów może spowodować zmiany hormonalne oraz problemy z tarczycą. Chcąc bardziej zgłębić temat, popytajcie wójka google. Saponiny to toksyny negatywnie wpływające na błonę komórkową, sprzyjają anemii, to także inhibitory proteaz, utrudniające absorbowaniu białek przez nasz organizm.

Kwas fitynowy - występuje w nasionach i ich łupinach, także we wspomnianej soi. Ludzie z zasady nie trawią fitynian w przeciwieństwie np. do zwierząt "przeżuwaczy". Kwas ten posiada zaletę, która jest również jego największa wadą. Przechodząc przez nasz układ trawienny, wiąże różne substancje. Mogą to być metale ciężkie, których chcemy się pozbyć, ale są to również cenne minerały jak żelazo, wapń, jod czy cynk. Kwas fitynowy wspomaga również blokadę enzymów niezbędnych do trawienia białek. Przy problemach z tarczycą, spożywanie fitynian utrudni jodowanie, zatem pogłębi nasz problem. Świadomy wegetarianin, powinien zdawać sobie sprawę również z takich rzeczy i próbować niwelować negatywny wpływ fityn, poprzez namaczanie, czy wymianę wody podczas długiego gotowania. Nie wypada nam przecież doradzać zbalansowania strączków z innymi produktami, typu mięsnego.

Podobnie większą uwagę, należy zwrócić na cynk i kwasy omega. Liznęliśmy zaledwie temat, lecz pokazuje nam to dlaczego diety typu wege nie tak łatwo zbilansować.

Każda, źle zbilansowana dieta, stanowi dla nas niebezpieczeństwo. Nie inaczej jest z dietą wykluczeniową, weganizmem. Boleśnie przekonała się o tym para z Australii, która źle dobraną dietę wegańską, wdrożyła u swojej córeczki. W następstwie, dziecko w wieku 19 miesięcy nie miało jeszcze zębów i posiadało wagę trzymiesięcznego niemowlęcia. Brak odpowiedniej wiedzy, doprowadził dziecko do stanu poważnego wygłodzenia a wspomniana para usłyszała wyrok 18 miesięcy pozbawienia wolności. Ostatecznie karę zmieniono na prace społeczne. Dość dodać, że we Włoszech w 2016 roku, procesowano ustawę, według, której rodzice stosujący diety wegańskie u dzieci, mieliby podlegać bezwarunkowo karze więzienia – pomysł był pokłosiem hospitalizacji kilku dzieci na przełomie wcześniejszego roku właśnie z tej przyczyny. Wskazywano, iż radykalizację żywieniową, może podjąć jedynie osoba dorosła, świadoma swojego wyboru i gotowa na konsekwencje. Oczywiście są to skrajności, jednakże istnieją a mimo to, niewiele się o nich mówi.

Naturalnie, mając odpowiednią wiedzę albo wsparcie doświadczonej osoby, da się ułożyć zbilansowaną dietę typu wege i czerpać z niej korzyści. Białka roślinne posiadają odpowiednią pulę białek oraz aminokwasów a robiąc badania okresowe, oraz sięgając po suplementację w przypadku niedoborów, jesteśmy w stanie dbać o zdrowie. Potrzebne jest jednakże coś więcej niż, samo postanowienie „nie jem mięsa od jutra”, inaczej narażamy się na problemy. Mimo tego, do czego bywamy często przekonywani: Nie ma czegoś takiego jak dieta cud - chyba, że pod uwagę weźmiemy idealnie zbilansowane pod nas, różnorodne, żywienie. Nie jest to jednak wynik "filozofii" a raczej dietetyki oraz biologii i wymaga nakładów wiedzy.

Wegetarianizm a etyka

Jeżeli wybierając obiad, robimy przy tym refleksje etyczne to jest to coś fajnego i zapewne wzbogacającego nas na wiele sposobów. Pozwala na szersze pojmowanie/myślenie. Dlatego, jeśli decydujemy się na wegetarianizm z przyczyn osobistych, etycznych, to jest to fajna droga i przy odpowiednim podejściu, śmiało możecie nią podążać. Pamiętajcie jednak, że to Wy ją wybraliście i są to Wasze przekonania. Inni ludzie, mają prawo do swoich. Jeśli nie będziesz zaglądał innym w talerz, nikt nie będzie również zaglądał do Twojego. Nie wchodź do typowo mięsnych knajp z burgerami i nie narzekaj na cały głos, że w karcie nie ma nic dla wegan a masz ochotę na burgera albo żeberka, to prowadzi do przyklejania pewnego rodzaju „łatek”.

Restauracji dla wegan i wegetarian jest już wiele w większych miastach. Przedsiębiorcy szybko adaptują się do nowości na rynku, nie licząc wspominanej masowej produkcji bezglutenowej żywności, choć niecałe 1% populacji powinno ją spożywać - tak samo w większości menu znajdziemy już pozycje z zielonym listkiem, typu „wege”. Jest popyt, jest podaż, dlatego w dzisiejszych czasach, omawiana dieta, nie powinna już utrudniać wyskoczenia na miasto, aby coś zjeść.

Reasumując, jeśli chcemy wykluczyć mięso nie ze względów na własne przekonania lecz na fali popularności, pod wpływem informacji, iż jest to żywienie najlepsze i jedyne słuszne to powinniśmy zdjąć różowe okulary i podejść do tematu rzeczowo. Zachęcamy do podnoszenia swojej świadomości żywieniowej. Nie płyńmy z nurtem trendów i mody, lecz drążmy temat i dobierajmy to co jest najlepsze właśnie dla nas, zwłaszcza jeśli jesteśmy aktywni fizycznie i zależy nam na sylwetce.

Jeśli zdecydujecie się na wegetarianizm, róbcie to dobrze. Nie budujcie diet na podstawie kolorowych gazet, zdjęć w internecie, tylko na podstawie rzetelnej wiedzy, najlepiej udając się do dietetyka. Nie ma róży bez kolców, dbajmy o swoje zdrowie i decydując się na weganizm, zdajmy sobie również sprawę z ograniczeń czy wad takiego rozwiązania a następnie je ograniczmy.

Pokaż więcej wpisów z Październik 2019

Polecane

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel